sobota, 14 stycznia 2012

Urban Decay NAKED 2 przybyła.

W poprzedni piątek, czyli ponad tydzień temu mój ulubiony dom handlowy Debenhams rozpoczął przedsprzedaż rozsławionej już od jakiegoś czasu w internecie paletki Urban Decay Naked 2. Bo to poprzedzone kilkutygodniową kampanią, w której mocno akcentowano ekskluzywność przedsprzedaży, otóż miała się ona rozpocząć w piątek o północy, nie pamiętam czy ilość miała być limitowana, ale ze sposobu w jaki przedstawiano całe wydarzenie wydedukowałam, że tak. Postanowiłam dołączyć do tłumu brytyjskich konsumentek i uderzyć w stronę internetową Debenhams zaraz po północy. Mój tryb życia jaki prowadzę w UK sprawia, że kładę się spać standardowo o 21, więc i tak uczyniłam z zamysłem iż obudzę się na pewno przed 12 przecież zawsze się budzę. No i obudziłam się równiutko pięć minutek po pierwszej! Nawet mi do głowy nie przyszło wychodzić z łóżka, bo przecież paletka limitowana pewnie rozeszła się jak świeże bułeczki, więc spałam dalej w najlepsze. Rano tylko utwierdziłam się w tym przekonaniu, bo link podany na fb nie prowadził donikąd, a miał przecież do paletki. Jednak coś koło południa mnie ruszyło i postanowiłam się już tak na sto procent upewnić, że wyprzedana, w duchu mając nadzieję, że może ktoś zrezygnował z zamówienia i paletka jest znów in stock. Jakie było moje zdziwienie jak udało mi się ją dodać do koszyka. No i dodałam, podumałam i wyłączyłam. Później znów włączyłam, podumałam, dodałam i kupiłam. 

Paletka doszła we wtorek i prezentuje się tak:




Na razie wstrzymam się z recenzją a napisze tylko wstępne wrażenia, jakie wywarła na mnie paletka. Otóż za 36GBP otrzymujemy 12 niezwykle napigmentowanych cieni. Wszystkie są bardzo neutralne i nadają się do makijażu dziennego, po prawej stronie mamy ciemniejsze cienie, które pozwolą nam przemienić nasz dzienny makijaż w wieczorowe smoky eye. Bałam się, że paletka skończy jak jej poprzedniczka czyli NAKED, która po głębszym zastanowieniu poszła w świat. Ale nie, coś mnie powstrzymało, zrobiłam nią makijaż w bardzo ważnym dniu i wpadłam po uszy. Jest świetna i uważam, że bardzo pasuje do mojego typu urody (jestem zimowym dzieckiem to i urodę mam zimową).

Kilka zbliżeń poszczególnych kolorów:








Pozwolicie, że nie będę na razie rozpisywać moich ochów i achów, tylko potestuję paletkę w różnych warunkach i za jakiś czas pojawi się recenzja z prawdziwego zdarzenia. Dodam tylko, że wstępny test jakim była rozmowa o pracę (tak tak wracam do grona ludzi pracujących, mam nadzieję, że skutecznie i na dłużej) zdała na piątkę. Wszystko trzymało się pięknie ładnie, mimo braku bazy i mej ręki niewprawionej.

PS. Mam nadzieję, że nikogo nie odstraszy jakość zdjęć, staram się jak mogę, niestety w posiadanie mojego ukochanego aparatu dość dawno temu wszedł jakiś pasażer linii lotniczych Ryanair w relacji Londyn Stn - Wrocław, a to co mam pozwala mi tylko na tyle. Nowy aparat jest gdzieś w połowie listy "to buy".

niedziela, 8 stycznia 2012

butter™ London Blagger - niebieski szarlatan.

W posiadanie tego dość niezwykłego lakieru do paznokci weszłam już ponad rok temu. Przeglądając wpisy na temptalia.com rzucił mi się w oczy idealny (wtedy) niebieski kolor. Nawet nie wiem czemu włączył mi się wtedy tak bardzo intensywny muszmieć, zazwyczaj takie rzeczy po kilku dniach przechodzą. A ja się uparłam i zakupiłam przy okazji jakiegoś tam zamówienia z Debenhams. Marki butter™ London w ogóle nie znałam. W momencie zakupu liczył się tylko kolor. 



Przyznaję się bez bicia lakier miałam na paznokciach maksymalnie pięć razy. Jakoś chwilowa fascynacja nie przerodziła się w wielką miłość. 




Jak same widzicie kolor jest dość... no właśnie każdemu pewnie na myśl przychodzi inne słowo. Jeżeli już maluje nim paznokcie to raczej do marynarskich zestawów ubraniowych. Albo dziś do zdjęcia. :)



Na zdjęciach mam na trzech paznokciach jedną warstwę, na pozostałych dwie (nie pytajcie dlaczego:) i praktycznie nie widać różnicy. Wiem, że fotki nie są najlepszej jakości, ale starałam się jak mogłam.  


Bez lampy:                                                             Z lampą:



Kolor rzeczywisty najlepiej oddają zdjęcia samego lakieru. Na paznokciach już nie mogłam tego tak dobrze uchwycić. 

Co mnie skłoniło do napisania recenzji? Przede wszystkim to, że te lakiery są inne. Głównym hasłem firmy jest: 3 free, co w skrócie oznacza, że produkty nie zawierają formaldehydu, toluenu oraz DBP (związek chemiczny, niegdyś używany w lakierach do paznokci, zabawkach, jego użycie w Europie jest zakazane przez Dyrektywę UE). Rezygnacja z tych potencjalnie groźnych dla zdrowia związków chemicznych wcale nie ujmuje im jakości. Wręcz przeciwnie, mój lakier poza średnio wyjściowym kolorem jest doskonały. Jedna warstwa daje praktycznie idealne krycie. Trwałość z top coatem jak i bez bardzo dobra. Nawet taki laik paznokciowy jak ja nie ma problemu z manewrowaniem szczoteczką, która jest w sam raz, nie za duża nie za mała. Konsystencja lakieru od roku pozostaje niezmienna i również nie mam jej nic do zarzucenia (Essie bywa dla mnie czasami za rzadki, Chanel musiałam rozcieńczać).


Na pewno zakupię jeszcze jakiś lakier tej firmy zwłaszcza, że mają dość bogaty wybór kolorów i choćby dla porównania czy inne dorównują Blaggerowi trwałością i kryciem. Jak na razie mam wytypowane trzy, ale wiem, że pewnie wybiorę jeden. Żeby było minimalistycznie ;)


Wszystkie są śliczne, głęboka śliwka, brat bliźniak Chanel Peridot oraz piękna czerwień, od lewej: Branwen's Feather, Wallis oraz Knees Up. W ramach ciekawostki wszystkie lakiery butter London mają dokładnie wyjaśnione nazwy na ich stronie, także żadna nie jest przypadkowa i większość kojarzona jest w jakiś sposób z brytyjską stolicą. Blagger to człowiek o srebrnym języku, szarlatan, stąd o szarlatanie w tytule posta.

Mam nadzieję, że zachęciłam was do wypróbowania lakierów tej firmy. Co o nich sądzicie? Do następnego razu!

XO LPM


sobota, 7 stycznia 2012

Tangle Teezer - recenzja i przemyślenia.

Po obejrzeniu wielu filmików na YT, przeczytaniu mnóstwa recenzji na blogach i wypowiedzi na forach internetowych uległam i zakupiłam. Tylko czy słusznie. 

Tak prezentuje się nasze maleństwo.


Mam bardzo długie i grube włosy, nieudane szczotki zamiast czesać wyszarpywały mi połowę włosów, stąd pewnie po części moje zniszczone końcówki. Jako, że straszny niecierpliwiec ze mnie to zazwyczaj chcę mieć moją bujną czuprynę rozczesaną jak najszybciej bez względu na konsekwencje. Tangle Teezer miał być lekarstwem na całe szczotkowe zło tego świata. Wychwalany wszem i wobec, musiał się sprawdzić nie było innej opcji.



Kupiłam go w sieci Boots (taki angielski Superpharm) za ok £12 czyli cenę standardową. Wybrałam wersję kompaktową, bo obawiałam się, że standardowa mogła by zbyt długo nie przeżyć, zwłaszcza, że dość często podróżuję i czasami mam dosłownie chwilę żeby się spakować. Cenie więc sobie we wszelkich produktach których używam ich funkcjonalność. 

Pierwsze użycie. No cóż nie będę owijać w bawełnę, pierwsze co pomyślałam to, że jest to istny bubel i mogłam zakupić standardową szczotkę do włosów, nie miała bym do siebie teraz pretensji, że wywaliłam pieniążki i nie mam się czym czesać. 

Kilka użyć później. Zaczęło być trochę lepiej. Zmieniłam technikę czesania, zaznajomiłam się z nowym nabytkiem i nawet się polubiliśmy. Faktycznie muszę przyznać, że bardzo porządnie rozczesuje włosy. Nie wyrywa ich. No i tu pojawia się problem. Włosy gładko i delikatnie prześlizgują się pomiędzy krótszymi i dłuższymi ząbkami szczotki, nie pozostają na niej tak jak na zwykłych szczotkach. Z uwagi na bujność moich kłaczków po każdym czesaniu musiałam taką zwykła szczotkę czyścić, przy TT tego nie zauważyłam. Z początku byłam ucieszona, że nie wyrywa włosów, ale po jakimś czasie zaobserwowałam niezbyt dobrą tego konsekwencję. TT nie wyrywa włosów, ale także ze względu na swoją budowę nie wyczesuje porządnie włosów, które zakończyły swój żywot i wypadły. Toteż siedzą sobie one spokojnie na głowie i czekają na najmniej odpowiedni moment, aby wypaść. No i znajduję te moje nieszczęsne włosy o zgrozo w kuchni, co mój pedantyzm uznaje za wyraz najwyższej profanacji miejsca gdzie przyrządzane są posiłki. 

Szczotka na pewno jeszcze trochę ze mną pozostanie, aż znajdę jej godnego następce, ale codziennie rano przeczesuję już uczesane włosy palcami, aby uniknąć gubienia mojej czupryny po całym domu. Moja druga połówka zaproponowała gotowanie w czepku, takim z gumką jak mają wszystkie Panie w garkuchniach i zapewne innych przybytkach gastronomicznych.

Wkrótce kilka nowych recenzji i pojawi się też coś na słodko ;) Także zapraszam do pozostania ze mną poprzez wciśnięcie klawisza "subskrybuj" na samej górze, a wszystkim tym którzy już to uczynili serdecznie dziękuję.

xo LPM :)

sobota, 10 grudnia 2011

Long break/ travel guide by MUA;)

Mój blog prawie umarł podczas mojej ponad miesięcznej nieobecności. Nie pisałam nic przez listopad, ponieważ po przeprowadzce nie mogłam znaleźć ani jednego wolnego popołudnia na blogowanie. Teraz zamierzam to zmienić. Konieć z wymówkami. Miałam mnóstwo pomysłów przez ten czas i jednym z nich jest właśnie przewodnik podróżnika wg. mnie część 1 - czyli zręczne sztuczki jak łatwo i przyjemnie podróżować do Wielkiej Brytanii tanimi liniami lotniczymi.

Od 2006 roku podróżowałam na tej trasie kilka razy w roku i mam dla was pewne rady.

My blog nearly died after I didn’t write a thing in November but I had so much to do in my new home that I couldn’t find a free afternoon for blogging. Now I’m going to change that. No more excuses for no blogging. I had so many ideas during that time and one of them is my travel guide part 1 - tips and tricks how to travel from/to UK by cheap airlines. 
From 2006 I was travelling couple of times a year in that direction so I’ve got some advices for you.

Zanim kupisz bilet

Wybieraj linie lotnicze oferujące najlepszą opcję w najkorzystniejszej cenie. Jeżeli pewne linie lotnicze oferują bilet troszeczkę droższy, ale za to możesz zabrać ze sobą większą ilość bagażu, rozważ tę opcję zamiast najtańszej, ponieważ może się okazać, że 15 kg to trochę za mało żeby pomieścić wszystkie Twoje skarby. Jeżeli podróżujesz tylko z bagażem podręcznym wybierz najtańszą opcję.

Ceny bagażu nadawanego u najpopularniejszych przewoźników:

Wizzair - 90zł i możesz zabrać ze sobą do 32 kilogramów bagażu i możesz kupić aż 6 sztuk dodatkowego bagażu 
Ryanair - 63zł za 15 kg bagażu lub 105 zł za 20 kg bagażu, możesz jednak zabrać ze sobą tylko jedną walizkę
EasyJet - 80zł za 20 kg bagażu można dokupić dodatkowe sztuki bagażu albo dodatkowe kilogramy do 32 kg (które kosztuje 519zł)*
Before you buy
Choose airlines with the best value for money offer. If some airlines offer slightly more expensive tickets, but you can take more luggage with, consider that instead of the cheapest ticket but only with 15 kg/2,3 stones of luggage. If you are travelling only with hand luggage buy just the cheapest one. 
Cost of registered luggage at the most popular airlines:
Wizzair - 90zł and you can take 32 kg and you can buy up to 6 additional suitcases
Ryanair - 63zł for 15 kg or 105zł for 20 kg and you can take only one suitcase
EasyJet - 80zł for 20 kg and you can buy additional pieces of luggage if you pay extra or additional kg added to your luggage up to 32 kg (which cost 519zł !! )*
Kupowanie biletu

Bardzo ważne jest aby zakupić bilet tak szybko jak to tylko znacie datę swojego wyjazdu. Czasami tanie linie lotnicze robią jednodniowe promocje, warto z nich korzystać. Zawsze myśl wcześniej ile bagażu będziesz potrzebować i kup go razem z biletem przez internet. Dokupienie takiej usługi na lotnisku jest o wiele droższe.
Buying a ticket
It’s is really important to buy your ticket as soon as you know the exact date of your travel. Sometimes cheap airlines are making one day promotions and you can buy tickets cheaper that day. Always think in advance how much luggage are you going to take with you. Buy additional luggage if you need it.
Odprawa przez internet

Większość tanich linii wymaga aby pasażerowie odprawiali się przez internet, ponieważ jest to dla nich tańsza i wygodniejsza opcja. O czym trzeba pamiętać. Zawsze dokładnie sprawdzaj swoje dane wpisane do formularza odprawy ich późniejsza zmiana możliwa jest jedynie na lotnisku za dodatkową opłatą. Nie zostawiaj odprawy na ostatnią chwilę, czasami może być już za późno (odprawa powinna nastąpić 4 godziny przed planowanym lotem lub wcześniej). Wydrukuj kartę pokładową i zawsze miej ją przy sobie. Nigdy nie wkładaj jej nawet na chwilę do bagażu rejestrowanego, zaoszczędzisz sobie problemu z szukaniem miejsca gdzie można drukować dokumenty na lotnisku.

Check in online
Most of cheap airlines require to check in online, because it’s easier and faster for them. What you need to remember. Always double check your details on the website before you check in, you can change them only at the airport with additional charge. Don’t leave it for a last minute before you go, because sometimes it might be to late (it should be done 4 hours before your flight or earlier). Print your boarding card and have it with you at all the times, never put it in a registered luggage, even for a while you can forget about it and you will need to find a place at the airport where you can print it again.
Na lotnisku

Postaraj się przybyć na lotnisko tak wcześnie jak jest to niezbędne, jeżeli masz tylko bagaż podręczny możesz przyjechać później. Jak najszybciej znajdź swoją bramkę. Czasami na dużych lotniskach numer bramki podawany jest dopiero chwilę przed przyjęciem pasażerów na pokład, więc należy być czujnym.

At the airport
Try arrive as early as it reasonable, if you have just hand luggage you can arrive later. Find your gate as soon as it possible. Sometimes at the big airports you will know your gate just before boarding will start so stay focused at all the time. If you are at the beginning of the queue there is more chance to get to the plane earlier then the others so you can choose your seat.
Wybór miejsca

Bardzo ważne jest mądre wybranie miejsca w samolocie. Uwierz mi nie chcesz siedzieć obok małego dziecka przez dwie godziny, jeżeli sama nie masz takiego maluszka. Kolejną sprawą jest to, że chcesz wysiąść z samolotu jak najszybciej, a nie z całym wylewającym się tłumem. Moja rada to wybierać miejsca albo z samego przodu samolotu albo na samym tyle (pierwszy lub ostatni rząd). Nigdy nie siadam obok okna, ponieważ wydostawanie się stamtąd zajmuje bardzo dużo czasu, zwłaszcza jeżeli dwa pozostałe miejsca obok też są zajęte. Zwykle wybieram miejsce przy przejściu, a bagaż wkładam pod siedzenie przede mną. Jak tylko samolot ląduje i znak zapięcia pasów zostaje wyłączony jestem gotowa żeby wysiąć, zazwyczaj wysiadam jako jedna z pierwszych osób.

Choosing your seat
It is very important to choose your seat wisely. You don’t want to sit next to a little baby if you don’t have your own, believe me. The other thing is that you want to get out from the aircraft as soon as it landed so my advice is to take place at the very front or back of the plane, never next to the window a prefer to sit next to the passage, then I put my hand luggage under the seat in front of me and as soon as aircraft landed I’m ready to go and I’m always one of the first people getting out of the plane.
Bagaż

Mamy dwa rodzaje bagażu: podręczny i nadawany do luku bagażowego.

Trzeba pamiętać o tym, że w bagażu podręcznym nie można przewozić żadnych płynów o pojemności powyżej 100 ml
a wszystkie płyny spełniające te warunki powinny znajdować się w plastikowej torebce strunowej (takiej którą można zamknąć i otworzyć kilkakrotnie do kontroli). Niestety wszystkie dodatkowe torebki, laptopy, aparaty itp. muszą znajdować się w tej jednej sztuce bagażu. Z reguły bagaż podręczny może ważyć do 10 kg, ale to zależy od linii lotniczych. Torba, którą chcesz przeznaczyć na swój bagaż podręczny powinna być jak najlżejsza i wygodna w noszeniu, wymiary nie powinny przekraczać 56 cm długości na 45 cm szerokości i 25 cm głębokości. W samolocie schowaj swój bagaż podręczny pod siedzenie przed Tobą, łatwiej jest go później wyciągnąć i jeżeli jesteś osobą niską (jak ja) nie musisz prosić nikogo o pomoc.

Nawet sobie nie wyobrażasz jak Twój bagaż rejestrowany będzie traktowany na lotnisku po tym jak go nadasz w punkcie swojego przewoźnika. Ludzie pracujący w części bagażowej najczęściej przewalają torby jak by to były worki ziemniaków, więc za nic w świecie nie wkładaj żadnych delikatnych przedmiotów do tego bagażu. Wszystkie płyny zabezpiecz dodatkowo plastikową reklamówką. Dla większego bezpieczeństwa możesz owinąć swoją torbę w folię spożywczą (wystarczą 2 rolki najtańszej folii), owiń też wszelkie rączki i uchwyty, zdarzyło mi się wziąć bagaż z taśmy i męczyć się z nim przez całą drogę, bo rączka była wyłamana i niezdatna do naprawy. Zaobserwowałam też, że nie byłam jedyna i od tamtej pory zawsze foliuję walizki, zwłaszcza jeżeli mam jakąś dłuższą trasę przed sobą.

Luggage
There is two types of luggage: hand luggage and registered luggage. 
You need to remember that you cannot put in your hand luggage any liquid items which are more than 100 ml, and if you have some in the right size they need to be placed in a plastic bag and ready for inspection. Unfortunately you can have only one piece of hand luggage so your handbag, laptop, camera etc., needs to be inside it. Typical weight for your hand luggage is 10 kg, but it depends on the airlines. For your hand luggage choose lightweight handy bag which is not bigger than 56 cm long x 45 cm wide x 25 cm deep. Put your hand luggage under the seat in front of you it is easier to take it out if you need it and if you are short (as I am) you don’t have to ask anyone for help.
You cannot imagine how your registered luggage will be treated at the airport after you drop it off. They have absolutely no respect for your belongings so make sure that all your liquid items are secured with plastic bags and never put fragile items in your luggage they could not make it. You can wrap your bag in kitchen film it will prevent breaking your suitcase handle. If your bag is too small you can wrap together two smaller bags if you will use more film they don’t even notice. Once I wrapped three bags and made one giant 30 kg monster. It worked. 
*ceny podane w przybliżeniu, wartości mogą ulec zmianie/prices may change anytime

To tyle moich podróżniczych rad, mam nadzieję, że się wam przydadzą. Zachęcam do komentowania i zadawania pytań.

Buziaki LPM ;)


That’s it for my travel advices I hope you like it and found it helpful.
Kisses LPM ;)

poniedziałek, 31 października 2011

Awwr… spiders on my eyes - czyli przedłużyłam sobie rzęsy.

To nie haloweenowy nastrój mi się udzielił, to skutek nieudanego zabiegu, który miał być rzekomo upiększający. Co jest ze mną nie tak? Nigdy nie narzekałam na swoje rzęsy. Zawsze były długie, ale dość jasne, jednak trochę tuszu i efekt był świetny. Jedyny minus to to, że musiałam używać tuszu. Dzięki kuracji Triacnealem moja skóra zrobiła się bardzo ładna, więc zdecydowałam, że przedłużę sobie rzęsy metodą 1:1 i nie będę musiała robić makijażu. Zakupiłam kupon na MyDeal na taki właśnie zabieg. I to był błąd.

That’s not a Halloween mood, that’s badly made extensions. What is wrong with me? I couldn’t complain about my lashes, never. I always have really long lashes, but they were quite light so tiny bit of mascara makes them spectacular. But I need to use mascara. After using Triacneal my skin is so lovely that I decided to make my lashes long and thick permanently and bought MyDeal coupon for lash extension. That was mistake.

Umówiłam się na przedłużanie w zeszły piątek. Byłam bardzo podekscytowana ponieważ wyobrażałam sobie piękne długie rzęsiska jak z reklamy. Spóźniłam się parę minutek, więc Pani, która wykonywała zabieg od razu położyła mnie na łóżku i pośpiesznie przygotowywała do zabiegu. Właściwie nie zrobiła nic poza naklejeniem płatków chroniących dolne rzęsy przed sklejeniem. Nie wiedziałam jakie rzęsy będą używane, ponieważ Pani dobrała je sama. Zapytana o efekt powiedziałam, że chodzi mi o rzęsy pomalowane tuszem, czyli miałam na myśli w miarę naturalny look. Cały zabieg trwał mniej niż dwie godziny i w tym czasie cały czas leżałam na łóżku z zamkniętymi oczami. Próbowałam zagaić rozmowę, ale z marnym skutkiem. Pani była skupiona na rzęsach. Pomyślałam, że to bardzo dobrze. Od czasu do czasu czułam lekkie ukłucie na powiece jakby małą igiełką, myślałam, że to może jakiś specjalny przyrząd do nakładania rzęs mnie tak kuje. Na początku Pani powiedziała, że nie mam zbyt wielu rzęs, ale są ekstremalnie długie, za to pod koniec jakby zmieniła zdanie, bo jednak tych rzęsek nazbierało się dużo i efekt jest dość mocny. Kiedy otworzyłam oczy zauważyłam, że mam te doczepione rzęsy w polu widzenia, dopiero gdy otwierałam oczy bardzo szeroko to znikały. Były za ciężkie i moje naturalne rzęsy nie mogły ich utrzymać. Spojrzałam w lustro i byłam w szoku! Pierwsze co powiedziałam to czy można je natychmiast zdjąć, bo są paskudne. Wiedziałam, że decyduję się na sztuczne rzęsy, ale ten efekt był wręcz odrzucający. Pani nie mogła mi ich zdjąć, bo do końca miesiąca nie było wolnych terminów. Po wyjściu usiadłam w samochodzie i prawie płakałam podczas rozmowy z koleżanką. Zapewniała, że nie może być aż tak źle. No cóż, było… Wysłałam jej zdjęcie, zadzwoniła po chwili i powiedziała, że jak tylko mam możliwość to żebym je zdjęła jak najszybciej. Poszłam do pierwszej lepszej apteki i kupiłam olejek rycynowy. Miałam dwie godziny drogi do domu na ich zdjęcie. Wylałam pół butelki na oczy i czesałam grzebyczkiem. Odkleiło się może z 10. Niestety nadal wyglądały straszliwie. W domu wręcz szorowałam oczy, użyłam wszystkich delikatnych olejków jakie miałam, Biodermy i jeszcze kilku specyfików, których miałam nie używać żeby klej się nie rozpuścił. Wydedukowałam, że jak poużywam to się rozpuści, ale trzymał jak zaklęty. Usunęłam może z 5. W sobotę to samo. Dziś po komentarzu mojego brata (weź zmyj tę tonę tuszu) miałam serdecznie dość. Spędziłam sporo czasu w łazience, kombinowałam ze wszystkim, nie napiszę czego użyłam w ostateczności, bo nie chcę tego nikomu polecać, przy kontakcie z oczami mogło by spowodować w najlepszym wypadku silne podrażnienie, w najgorszym wole nawet nie myśleć. To była jednak sytuacja awaryjna. Pozbyłam się ponad 30 i w końcu wyglądałam jak człowiek.

I went to the beauty salon last Friday. I was so exited because I’ve imagined that my lashes will be long and black like in the movies or commercials. I was couple minutes late so person in the salon was in a little bit hurry preparing my lashes for extension. Actually she didn’t do anything with them. She just put some sticky pads on my lower lashes and under eye area for protection. I haven’t seen lashes that she’s going to use. I only sad that I want mascara effect nothing more. Whole process takes less than two hours. During this time I was lying on the bed with my eyes closed, trying to start a conversation but with no result. Lady was focused on my lashes. ‘Good’ I thought. From time to time I felt that something very sharp and thin like a needle is touching my eyelid.  I thought that maybe some special accessory for extending lashes. At the beginning she said that I don’t have many lashes but they are extremely long, but on the end she said that I have so many lashes that effect is strong. I’ve opened my eyes and realised that I can see the extensions. They were much too heavy for my own lashes and gravity brings them down. I look in the mirror and I was shocked. First thing I asked: Can you take them off, they’re horrible. I had lots of spider legs on my eyes. That was disgusting. I could see properly only with my eyes wide open. I couldn’t remove them the same day, because salon was fully booked. When I talked with my friend I almost cried, she said that I cannot be that bad. I sent her picture. She phoned me back and said that I need to remove them as soon as it possible. I went to the first pharmacy and bought a bottle of castor oil. During my way back home, in the car, I was putting tons of castor oil on my lashes and hoped that it will remove glue and some of the extensions will came off. I get rid of 10. That wasn’t enough they still looked huge and scary. At home I was washing my eyes, using every delicate oil that I have and Bioderma and some other stuff, but the glue was stronger. I take off maybe 5. Next day the same. Today I said enough after my brother’s comment (wash off that tons of mascara). I spent very long time trying to remove them and I think that they started to give up. I will not write what I used because it is very risky and may cause eye irritation and I don’t want to recommend it for anyone. That was for emergency only. I removed 30-40 and my eyes finally looked good.


I zdjęcia/and some pictures:


Na zdjęciu z otwartymi oczami nie wygląda to tak źle/In the picture
with eyes open you cannot really say that it is that wrong.


Zamknięte oczy mówią same za siebie/Eyes closed. Says everything.

Tylu się pozbyłam/That many I removed.

Po moich poprawkach (mam założone zielone soczewki)/After my correction (I’m wearing green contact lenses):

O wiele lepiej/Much better.

Już nie takie ciężkie, ale nadal długie/Not clumpy but sill very long.


Porównanie z bliska/zoomed comparison:




Moje przemyślenia

Myślę, że błąd tkwił w tym, że Pani wykonująca zabieg nie miała w ogóle wyobraźni i użyła sztucznych rzęs znacznie za grubych. Mam bardzo dużo małych rzęsek i doklejenie do nich takich potworów było bezsensowne i sprawiło, że wyglądałam bardzo bardzo bardzo sztucznie. Pytałam dlaczego nie użyła cieńszych, wyglądało by to o wiele ładniej. Usłyszałam, że nie ma cieńszych, tzn. ona nie używa takowych. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś się zajmuje tego typu działalnością powinien wiedzieć, że każdy człowiek jest inny i posiadać w swoim asortymencie różne typy rzęs, aby dopasować je do indywidualnych potrzeb każdej klientki. Mam dość małe oczy w stosunku do całej twarzy i nałożenie tony tego ‘dziadostwa’ jeszcze bardziej je zmniejszyło i efekt był odwrotny od zamierzonego. Zastanawiałam się czy zrobię sobie ten zabieg ponownie i jestem pół na pół. Czuje się okropnie w stosunku do moich naturalnych rzęs, że zafundowałam im taką katorgę, z drugiej jednak strony chciałabym wykonać go u jakiejś profesjonalistki, która wysłucha moich oczekiwań co do efektu i pięknie uwydatni moje rzęsy.


My thoughts.

I think that lashes used for my extensions were much too thick. I’ve got a lot of tiny baby lashes so putting extensions on them is pointless and makes look unnatural. I asked that lady why she didn’t use thinner lashes, first she said that there is no thinner lashes and then that maybe there are some but she is using only this ones. I think that if you are working with that kind of products you need to have wide variety because your clients are not the same. My eyes are not so big according to my face so putting that thick extensions made them even smaller. I was thinking if I will do it again and it’s 50-50. I feel really sorry for my lashes that I made it for them but on the other hand I would like to try with someone more professional who will listen to me and make my lashes beautiful.


To tyle na dziś jeśli macie jakieś pytania odnośnie zabiegu zapraszam do komentowania.

That’s it for today, if you have any questions leave a comment below.


xxx

LPM ;)